• Tagi

  • Pokaż / ukryj nawigację

    Poniżej opisuję Klub Rozwoju MentalWay – jeśli chcesz odwiedzić stronę organizatora, to kliknij tutaj.

     

    Byłem na kilku Klubach Rozwoju MentalWay i każdy z nich był zupełnie inny. Ciężko więc opowiedzieć co się dzieje na szkoleniu KRMW, ponieważ takiego szkolenia nie ma. To że w zeszłym miesiącu był poruszany temat X może oznaczać zarówno to, że w następnym miesiącu temat X będzie rozwijany, jak też to, że w następnym miesiącu będzie zupełnie inna tematyka.

    Nie będę się rozpisywał, jak to miło, wesoło, przyjemnie i radośnie spędza się czas na szkoleniach u Michała, bo o tym już pisałem wcześniej. Tym razem chciałbym zwrócić Twoją uwagę na coś innego, a mianowicie na stosunek jakości do ceny.

    Jak przeanalizowałem sobie, ile się nauczyłem na jednym Klubie Rozwoju i pomyślałem, że zapłaciłem za to tylko 50 zł, to stwierdziłem, że zdecydowanie warto jeździć na tego typu szkolenia.

    Bo jaką miałem wizję przed pierwszym Klubem? Możliwe że bardzo podobną do Twojej w tej chwili, a możliwe że tylko ja myślę w ten sposób. Ja rozumowałem tak – 50 zł to zbyt mała kwota, żeby w ogóle się opłacało organizować takie szkolenie, co oznacza, że jest to tylko wabik na klientów, żeby kupili coś droższego. Co z kolei oznacza, że przyjadę, będę siedział parę godzin, a gość będzie mi usiłował wciskać coraz to droższe swoje produkty, a ja się tylko wynudzę i niczego się nie nauczę.

    I pewnie pierwsza część jest prawdziwa – jest to szkolenie, które niezbyt opłaca się organizować. Jednak moje wnioski wyciągnięte z tego założenia były błędne, ponieważ ilość wiedzy jaką Michał przekazuje na takim Klubie jest ogromna.

    Oczywiście, że jeśli Cię stać, to warto pojechać na droższe, kilkudniowe szkolenie, bo tam się nauczysz więcej i to wiedzy bardzo ukierunkowanej. Natomiast moim zdaniem głupotą jest od razu płacić kilka tysięcy złotych jeśli można naprawdę dobry produkt mieć za ułamek ten ceny, posłuchać co trener ma do zaoferowania, przeanalizować sytuację w której aktualnie jesteś, zobaczyć czego Ci brakuje i dopiero wtedy ŚWIADOMIE wybrać pierwsze droższe szkolenie.

    Jest też inna droga. Nikt Cię nie będzie potępiał jeśli będziesz jeździł tylko na szkolenia za 50 zł. Przynajmniej tak długo jak MentalWay je będzie organizował, bo przecież nie ma gwarancji, że będą one dostępne wiecznie.

    Dobrze wiem, że systematyczność ZAWSZE przebija jednorazowe zrywy. Jeżdżąc cyklicznie na kolejne Kluby i wdrażając wiedzę z każdego z nich sam zobaczysz, że masz dużo większe postępy w osobistym rozwoju niż osoby, które przyjechały raz na kilkudniowe szkolenie, a potem odpuściły temat.

    Nie wierzysz? Dam Ci przykład mojej nauki języka francuskiego, jest to dość dobra analogia. Kupiłem kurs na iphone’a za śmieszną cenę 32 zł. Poświęcając codziennie pół godziny czasu nauczyłem się 2900 francuskich zwrotów. Następnie za kolejne 32 zł kupiłem drugą część i w chwili gdy piszę te słowa mam przerobione 1300 kolejnych zwrotów. W sumie 4200 słówek, zdań, zagadnień gramatycznych, ćwiczeń. Wszystko za 64 zł, poświęcając pół godziny dziennie.

    Pokaż mi teraz kurs języka francuskiego, który w kilka dni nauczy Cię 4200 słówek. Niezależnie ile by on nie kosztował, to nie będzie tak skuteczny, bo jest po prostu niemożliwe przyswojenie w krótkim czasie takiej ilości materiału.

    No chyba że wyjedziesz do Francji, pójdziesz na kurs intensywnej nauki języka i cały czas będziesz mówił tylko po francusku. Tyle że taki wyjazd z pewnością nie jest tani.

    Podobnie jest ze szkoleniami. Jeśli Cię stać, to oczywiście możesz się od razu wybierać na bardzo drogie szkolenia. Jednak te najtańsze mogą być równie skuteczne, tylko musisz wtedy bardziej się kontrolować i pracować systematycznie każdego dnia. Wybór należy do Ciebie :)

    Kliknij tutaj aby odwiedzić oficjalną stronę Klubu Rozwoju.

     

    Podobne wpisy:

    Dlaczego pojechałem na Faceta Prawie Idealnego?

    No cóż. Prawdę mówiąc, to zadziałała tu trochę moja żona ;) Była na podobnym szkoleniu dla kobiet (Kobieta to Ty) i została nim oczarowana. Powiedziała, że muszę iść na FPI, bo tylko wtedy możemy pójść razem na Idealne Związki.

    Cóż było robić, pojechałem. Miałem jeszcze drobną szansę ucieczki, bo okazało się, że termin koliduje z I Komunią Św. naszego syna, ale żona powiedziała, że najwyżej pominę ostatni dzień szkolenia, a z wcześniejszymi przygotowaniami komunijnymi to ona sobie sama poradzi (jeśli jesteś kobietą, to pewnie teraz sobie myślisz „no tak, facet i tak się nie przydaje w domu przy jakimkolwiek przygotowywaniu imprezy”. Jeśli tak uważasz, to może jest to dobry powód, żeby wysłać swojego faceta na FPI i spowodować, żeby był on bardziej przydatny w codziennym życiu? :)

    Po dojechaniu na miejsce urzekła mnie przede wszystkim lokalizacja. Przepiękny pałac „Bagatela” pomiędzy Kaliszem a Ostrowem Wielkopolskim, położony w samym środku lasu. Cisza, spokój, śpiew ptaków… Pomyślałem sobie, że już dla samego pałacu warto było przyjechać na to szkolenie.

    Po wejściu na salę – konsternacja. Dziwne uczucie. Nie wiadomo o co chodzi, ale coś tu jest nie tak. Olśnienie przychodzi za chwilę. Wyobraź sobie salę, na której są TYLKO faceci. Może samo w sobie to nie jest jakieś szokujące, ale odnosząc to do moich wcześniejszych doświadczeń ze szkoleniami, gdzie uczestnicy byli obojga płci, to przeżyłem mały szok. Oczywistym plusem było to, że przy braku na sali płci pięknej, bardziej się można było skupić na słowach trenera ;)

    A właśnie. Trener… Nieoceniony Michał Wawrzyniak.

    Jak zwykle w humorystyczny i obrazowy sposób przedstawiał wiedzę. Szczególnie w pamięci utkwił mi obraz zawracania osła na wąskiej ścieżce – mam nadzieję, że ten fragment będzie w materiale wideo ze szkolenia, bo warto go zobaczyć.

    Jednak nie tylko samymi żartami żyje człowiek, na szkolenie się jedzie przede wszystkim po wiedzę. Oczywiście nie sposób opisać wszystkiego, czego się nauczyłem. Zresztą chcę tutaj bardziej oddać atmosferę szkolenia i pokazać, że u Michała naprawdę ciężko się nudzić, a czas mija jak zaczarowany.

    Wracając jednak do wiedzy, to jest jej ogrom. Część podana na tacy, a część, jak to mówią starzy szkoleniowi wyjadacze, do rozpakowania. To rozpakowanie jest szczególnie cenne, bo może nastąpić po ładnych kilku dniach od szkolenia i wtedy człowiek się uderza w czoło z okrzykiem „aaa, to o to mu chodziło!”. Dość powiedzieć, że wiele wiedzy przekazanej na tym szkoleniu zrozumiałem dopiero miesiąc później, przy zupełnie innej okazji.

    Oprócz wiedzy o tym jak działamy i jakie są podstawowe schematy w naszym postępowaniu, Wawrzyniak, jak to zwykle ma w zwyczaju, wplatał też wiele bonusowych tematów z marketingu czy sprzedaży. Nie da się ukryć, że biznes jest jego pasją. Jednak pomimo tego, że tematyka związków i biznesu wydaje się bardzo odległa, to jednak trener pokazywał, jak to się wszystko ze sobą łączy.

    Wykłady to jednak jedno, ale prawdziwą perełką na szkoleniach MentalWay są zadania plenerowe. Tym razem również mieliśmy pewne zadanie. Nie będę tutaj zdradzał szczegółów, głównie dlatego żeby nie psuć Ci zabawy, gdy już zdecydujesz się na uczestnictwo w szkoleniu Michała. Może się okazać że będzie takie samo zadanie i odebrałbym Ci możliwość wyciągania wniosków z własnych zachowań podczas nieco bardziej ekstremalnych sytuacji.

    Dość powiedzieć, że tyle drewna to się jeszcze w życiu nie nanosiłem ;) I choć wcześniej zastanawiałem się, czy przetrwam 200 km w samochodzie z powodu bólu pleców, to nie było szans, żebym odpuścił zadanie plenerowe.

    Po powrocie do sali trener podpowiedział, na co warto zwrócić uwagę i jak odnieść zachowanie w czasie ćwiczenia do sytuacji w realnym życiu. Wiem, że kilka osób miało w tym momencie w głowie wielkie „AHA!” i ja należałem do jednych z nich. Jednak nie ma to jak spróbowanie czegoś samemu, a nie tylko opieranie się na suchej teorii.

    Żałuję tylko, że nie byłem na trzecim dniu, gdzie podobno było bardzo mocne ćwiczenie z pisaniem listów do swoich drugich połówek. Po trzech dniach rozłąki i głębszym poznaniu siebie na pewno taki list mógłby wnieść dużo dobrego do naszego związku i sporo wyjaśnić.

    Lecz cóż, bycie facetem to także podejmowanie decyzji wraz ze wszystkimi ich konsekwencjami. Wybrałem bycie z synem, w szczególnym dla niego dniu.

    A szkolenie może jeszcze kiedyś powtórzę, bo z pewnością warto. Szczerze polecam każdemu, kto ze zwykłego chłopca chciałby się przemienić w faceta PRAWIE idealnego :)

     

    Sprawdź sam!

    Podobne wpisy:
    • No Related Post

    Szkolenie MentalWay - Milioner Jak TyJak już pisałem poprzednio, dziś wrażenia z „dużej sali szkoleniowej”, a dokładniej mówiąc ze szkolenia Milioner Jak Ty (zobacz oficjalną stronę szkolenia).

    Szkolenie było tak dobre, że wziąłem w nim udział dwa razy. Najpierw w wersji jednodniowej, a następnie w dłuższej, trzydniowej.

    Trochę się obawiałem, że przez większość drugiej edycji będę się nudził, bo materiał będzie się powtarzał, na szczęście jednak nie było to problemem. Oczywiście główny nurt był ten sam, ale sama struktura szkolenia i ćwiczenia były na tyle inne, że nie miałem kiedy się nudzić.

    MJT był pierwszym szkoleniem na którym byłem u Michała Wawrzyniaka, które nazwałbym „show”. To już nie była mała sala z kilkoma krzesełkami, tylko duża scena, ciekawa scenografia, profesjonalne nagłośnienie i jakieś dwieście osób na sali. Robiło to wrażenie bardziej teatru niż sali szkoleniowej.

    W miarę upływu czasu stało się jasne, że będzie to właśnie bardziej widowisko niż szkolenie. I nie piszę tego jako zarzut, wprost przeciwnie. Dzięki takiemu formatowi dużo lepiej zapamiętałem przekazywaną wiedzę. Bo któż nie zapamiętałby Michała przebranego za… nie, nie napiszę, przekonaj się sam lub sama za kogo może przebrać się Michał :)

    Albo bal milionerów, nie sposób o nim zapomnieć. Czy kiedykolwiek na szkoleniu jadłeś kawior w towarzystwie Marylin Monroe wymieniając uwagi z Abrahamem Lincolnem? Jeśli nie, to żałuj, bo to naprawdę ciekawe doświadczenie.

    Dzięki takim elementom wiedza sama wchodzi do głowy, ponieważ naprawdę UCZESTNICZYSZ w szkoleniu, a nie siedzisz tylko na sali słuchając co też ten gość na scenie ma do powiedzenia. W procesie zapamiętywania nie uczestniczy jedynie umysł, ale całe ciało. To nie przypadek, że gdy zobaczę zieloną kartkę z deklaracjami milionera to przypominam sobie krzyk dwustu gardeł, które z wielką energią wykrzykują kolejne zdania.

    I teraz spróbuj się obijać przez trzy dni, na sali pełnej rozentuzjazmowanych osób, kipiących energią. Po prostu się nie da! Chcąc nie chcąc czerpiesz wiedzę całymi garściami, dobrze się przy tym bawiąc.

    Jeśli więc miałbym podsumować to szkolenie jednym zdaniem, to byłoby to „uczenie się poprzez zabawę”. Dokładnie tak jak robią to dzieci, tylko tematyka była jak najbardziej dorosła.

    Jeśli chcesz wiedzieć więcej, to odwiedź też oficjalną stronę szkolenia.


    Podobne wpisy:

    Core transformation było pierwszym szkoleniem, na którym byłem u Michała Wawrzyniaka.

    Oczywiście nie wiedziałem czego się spodziewać. Sama nazwa intrygująca – z angielskiego coś w rodzaju fundamentalnej przemiany czy też zmian samego trzonu osobowości, przyznasz że brzmi ciekawie.

    Wchodzę do niewielkiej sali, wewnątrz jakieś 20-30 osób. Wyobraź sobie ten klimat, atmosferę wyczekiwania, niepewności, ale też ogromnych nadziei na przeżycie czegoś niezwykłego. W końcu zaczyna się. Pierwszy blok bardziej organizacyjny, zasady, reguły, założenia…

    Potem przerwa i pierwsze zadanie – poznać się z minimum dziesięcioma osobami. No OK, dam radę :) Okazuje się, że większość osób to starzy wyjadacze, znają się, przyjechali razem. I coś co mnie uderzyło, przy poznawaniu tych kolejnych osób. Jak tylko ktoś się dowiaduje, że jestem pierwszy raz, to zawsze jest taki sam komentarz – nic się nie martw, teraz będziesz przyjeżdżał częściej.

    Hm… Po takim zapewnieniu to się właśnie zacząłem martwić. Sekta jakaś czy co? I ta ciekawość, że w sumie to jeszcze nigdy nie byłem w sekcie, a warto wszystkiego w życiu spróbować. Wrażenie sekty potęguje fakt, że oni wszyscy wyglądają na zadowolonych i podejrzanie się uśmiechają. No cóż, zobaczymy co będzie dalej.

    A dalej zaczęła się jazda. Michał szalał na scenie, wygłupiał się, opowiadał najróżniejsze historie, przeplatał je poważnymi fragmentami. Była taka różnorodność nastrojów, że nie sposób się było nudzić. A jednocześnie sumiennie przerabialiśmy materiał według przygotowanego skryptu. I coś, co było najistotniejsze w całej tej zabawie, a mianowicie ćwiczenia.

    Przypomnij sobie jak jest u Ciebie, być może podobnie jak u mnie, a może całkowicie inaczej? Ja się czułem skrępowany ćwiczeniem z kimś obcym i to jeszcze w tematyce mocno, nazwijmy to, pracy na emocjach. Jednak po kilku minutach przełamywania pierwszych lodów okazało się, że jest to najciekawsza część szkolenia.

    Doprawdy nie wiem jak Michał to robi, ale na swoje szkolenia przyciąga tak fantastyczne osoby, że człowiek się mocno otwiera i kontakt z innymi uczestnikami szkolenia jest znakomity. Już po wszystkim wymieniliśmy się z żoną uwagami, że na następne szkolenie koniecznie musimy pojechać, choćby tylko po to, żeby nie stracić kontaktu z tymi ludźmi :)

    Ale wracając do core transformation, to po którymś z kolei ćwiczeniu udało mi się osiągnąć prawdopodobnie to, o co chodziło od samego początku. Przy stanie głębokiego relaksu wszedłem mentalnie tak głęboko we własny umysł, że ogarnęło mnie niesamowicie mocne uczucie szczęścia, miłości, jedności ze światem. Nazwij to jak chcesz, bo jest to uczucie nie do opisania, to trzeba przeżyć. No, może trochę Ci pomogę i odwołam się nieco do Twoich wspomnień.

    Przypomnij sobie teraz Twój najmocniejszy orgazm. I pomyśl, że to uczucie możesz przedłużyć. Możesz je czuć tak długo jak tylko tego chcesz. Masz? To mniej więcej tak właśnie czułem się po core transformation.

    Nie zdziwi Cię więc pewnie to, że zaszokowało mnie na moment zdanie, które usłyszałem na koniec od Michała. „To jest najspokojniejsze szkolenie które prowadziłem, z minimalnym powerem. Musisz zobaczyć mnie na dużej sali”. I zobaczyłem, ale o tym w następnym wpisie.

    Jeśli chcesz poczuć atmosferę szkoleń Michała zapisz się na Klub Rozwoju Mentalway. I niestety argument że Cię nie stać nie działa. To tylko 50 zł.

    Zapisz się teraz!

     

    Podobne wpisy:
    • No Related Post

    Jeśli interesujesz się tematyką samorozwoju i dążysz do osiągnięcia w życiu sukcesu, to z pewnością znasz Johna C. Maxwella – autora książek i mówcę motywacyjnego.

    John Maxwell napisał ponad 50 książek, głównie na temat bycia liderem i prowadzenia za sobą ludzi do sukcesu. Jego książki zostały przetłumaczone na ponad 50 języków i sprzedały się już w nakładzie ponad 12 milionów egzemplarzy.

    Kilka dni temu Michał Wawrzyniak został pierwszym i jak na razie jedynym Polakiem, który będzie miał prawo prowadzić szkolenia z wiedzy, którą posiada John Maxwell. Zobacz poniżej krótki filmik z pobytu Michała u Johna:

    Michał Wawrzyniak u Johna Maxwella

     

     

     

    Podobne wpisy:
    • No Related Post